Proza

Archiwum

Adwent

.

&
.

Adwent
to zapowied
ź jasności w okresie szarugi grudnia.
Cho
ć biel śniegu nadrabia. We wszystkich aspektach.
To latarnia – lampion
mi
łości wiecznie płonącej dla otwarcia umysłów ludzi. Po prostu ludzi. Z wadami, z zaletami, z obowiązkami.
Bez samobiczowania si
ę, bo kalecząc ciało
odbieramy si
ły na pomoc innym. Potrzebującym.
Tak zahartowane wn
ętrze ma zasklepiony ból. I wówczas radość życia ma mieszany smak.
.
Zapowied
ź
czystego przetrwania w cieple rodzinnym. Jakkolwiek by wygl
ądała rodzina jeśli w niej są ludzie to – to ciepło grzeje.
Pot
ęguje się w dotyku malutkich dziecięcych dłoni. Których nie powinno się pozostawiać, by nauczać innych.
To wówczas jeden z pierwszych obowi
ązków wobec bliskich. Partner, dzieci, rodzice powinni poczuć bezpieczeństwo. A jest ono w wyczuwalnej miłości. Potem pomocna dłoń potrzebującym.
Je
śli mało ciepła w rodzinie to rozdawane na zewnątrz jest bezwartościowe. Efekt grzejnika włączanego na godzinę. Przyczynimy się do wzrastającej armii ludzi zimnokrwistych.
.
Ten czas
to przypomnienie – napomnienie do przyk
ładnego człowieczeństwa od narodzin po śmierć.
A pochylenie g
łowy nad żłóbkiem wyrażeniem zgody na bycie prawdziwym człowiekiem. Gotowym na ból, upokorzenie, cierpienie, miłość wszechobecną I równie królującą śmierć.

Dużo tego, zbyt wielki ciężar do udźwignięcia, ale jest do kogo wznosić prośby…bo dużo mniej dziękujemy.Lena Maria T.

0 Komentarze