Wiersze

Archiwum

Bartoszek

 

Bartoszek

 

Mały Bartoszek lubił z wodą przygody

Już słysząc jej cieknący dźwięk

wydawał radości jęk

– mama da                                                                                                                      

zd. z int.
zd. z int.

– mama da

– ja siam

– tam woda

Z samego rana tuż przed przedszkolem

czyścił swe ząbki ruchu zakolem.

A druga łapka psotnica rozpromieniała

Bartoszka lica.

Moczyła ściany, piżamkę w misie

– mój ty urwisie, kończ już spóźnimy się

Kranik zmęczony z samego rana

Już zakręcimy – mówiła mama

A na spacerkach nosił kalosze. Nieważne

czy grzało słonko. Czy z nieba się lało.

Pędził w podskokach co sił w kałuże.

Do tańca błoto zapraszał. Gościł na palcie

włosach i buzi. Mimo, iż wiedział, że mamę zasmuci.

Latem zaś, nie chciał wychodzić z basenu.

Czuł się jak rybka w bezkresie wody.

Potrafił pływać maluch kochany

i zawsze płakał, gdy tata z ręcznikiem czekał.

 

Zaś po kolacji w porze kąpieli nóżkami

tupał. By strumień wody szybciej się lał.

Kaczuszki, samochodziki, misiaczki gumowe;

wszystkim mydełkiem szorował głowę

A tuż przed snem wołał;

…ja jeszcze bajkę o tej złotej chcę,

gdy urosnę poszukam jej

 

 

(dla wnuka Bartosza)

 

0 Komentarze

Odpowiedz

2 × 4 =