Proza

Archiwum

*Czy ludziom starym bezdyskusyjnie należy się szacunek …

 

/skrawki refleksji…/z cyklu…Okiem Stańczyka

 

*

Z podziwem patrzę na starych ludzi, uwielbiam ich dłonie, twarze ozdobione zmarszczkami, ale z wiekiem więcej widzę…

Zawsze mówiono mi:

– szanuj starszych –  nawet, gdyby im rozum odebrano – ale ja nie o takich.

Co do niektórych czuję wielki niesmak, delikatnie ujmując.

Rzecz wiadoma należy pomagać ze względu na ich schorowane ciało, bo są w stadium uwiądu starczego. Ale na szacunek trzeba zasłużyć, tak mówią i coś w tym jest. Widok starej osoby nie ukrywam – budzi emocje. Emanuje od niej czymś. Tak, czymś… Jest to coś czego nie potrafię stosownie ująć, ale oczarowana bywam do momentu, kiedy otworzą usta.

I stwierdzam, że mądrość nie idzie w parze z wiekiem.

Bywają ujmujący. Gdzie wygląd zewnętrzny idealnie współgra z jakością płynących słów. Ich mądrości. Jestem wówczas pełna podziwu. Wiek zobowiązuje.

Ale kiedy przysłuchuję się w szczególności paniom (chociaż panowie nie są gorsi) w przychodni, aptece, sklepie, wychodzącym z kościoła to mówię do siebie:

– Boże, oszczędź mi tego.

Byłaby to dla mnie hańba, jako człowieka, bo jak na razie za takowego się uważam. W rączce żylastej laseczka, w ustach z marnym uzębieniem ży-le-te-czka.

Potrafią stać długo. Po tych cięższych zostaje dół, z ugniecionej ziemi. Aż trawa płacze. Z bólu puszcza soki. Obrobią wszystkich. Dorobią swoje scenariusze i w eter leci. Nie oszczędzą nawet tych mijających ich. A w kościele w pierwszych lożach. Wykupione karnety w ławeczkach. I chętnie wówczas bym wykrzyczała: 

Najwidoczniej wierzymy w innego Boga, moja droga.

Ta sama świątynia, ten sam Pasterz.

Ale skupić się za twoimi plecami w modlitwie to niemożliwe.

Myśli o wartościach wątpliwych. Tutaj zakłamanie, rączki prawidłowo złożone.

Tylko aureoli brak, jeszcze trochę, a położy się na wznak.

A za jej murem stanie stadko w kupie i obróbkę zrobi, od wyglądu, majętności,

a skończy na … nie swoim portfelu i nie swoim łóżku.

Tak jak plotka – potrafi niszczyć. Plotka niebezpieczna. Tylko zaraza może się równać potęgą zła. Spustoszeniu człowieczeństwa.

To jak z rozsypanym pierzem …nigdy nie zbierzesz do końca. Pozostałość zawsze zostanie na plecach ofiary nieestetycznym śladem.

Ten typ ludzi w dziedzictwie pozostawia to następnemu pokoleniu… niestety!

Znam gospodarstwo  w którym mleko z prędkością pioruna kwaśnieje i samo przekształca się w kuleczki sera skutkiem torpedowania wrzątkiem słów; wszystkich dookoła. Szczególnie w niedzielne poranki, kiedy to wierni po porannej mszy jadą  po mleko dla maluczkich. A najgorsze, że mijając mówię: Dzień dobry… jak na ironię.

I wówczas myślę sobie: na kogo dziś padnie…

 

Lena Maria T.

5 Komentarze

  1. Bardzo dziękuję Danusiu za komentarz. Znając Ciebie myślę, że nie będziesz kochana:))…Jesteś ciepłą osobą, a takie rzadko zmieniają się:))

  2. Danuta Zofia Buks

    Tekst świetny. I niestety prawdziwy. Boże chroń od takiej starości. Mam nadzieję, że nie będę tak uciążliwą osobą za jakiś czas…

Odpowiedz

3 × four =