Wiersze

Archiwum

dżdżysty jesienny zmierzch

 
jak rzęsy modelek
spod fleszy jupiterów
wyrastają reflektory samochodów
z czeluści mokrego asfaltu
 
jeden za drugim w rytm
sygnalizatorów świetlnych                                                                                              *
zdj. z int.
zdj. z int.
 
ich czerwone światło
daje efekt namiętnego tanga
zastygłego w bezruchu
czarującego przesytem karminu
 
z granatu firmamentu zalotnie
mrugają gwiazdy a księżyc zawisł
jak dyrygent z batutą pośrodku
w otoczce mlecznej mgły
 
z poboczy stylowe latarenki
ozdabiają dyskretnie światłem
złote liście lekko przymarzłe
zroszone dziennym deszczem
 
rozsypane nastrojowo na chodnikach
jak na pościeli płatki róż
 
a wiatr raz po raz gwiżdże dopełniając scenerii

3 Komentarze

Odpowiedz

19 − five =