Wiersze

Archiwum

Lustracja

 

 

Lustracja

 

Kolejny poranek bliższy do
emerytury może śmierci.
Ziewające stopy podchodzą do listy
obecności. Schody wydały jęk.

Znów szpilki robią masaż uszu.

Rzęsy unoszą się jak klapka judasza
u drzwi. Pepesza słów bez kawy.
Markowa pomadka wyciska soki.
Usta pokrywają czerwce kaktusowe.

0 Komentarze