Proza

Archiwum

Magia ciała

 

 

Magia ciała

 

Schodzimy z jakością na psy. Hej, psiaki! Bez urazy dosłownej. Marniejemy. Cierpiąc na bezsenność usiadłam na pilota od telewizora. I przełączył mi się kanał. Zamarłam. Zobaczyłam przeszklone kabiny, a w nich gołe ciała mężczyzn. I dwie panie na okrągłej tafli sceny. Ubrane. Chcąc wyłączyć całkowicie telewizor trochę potrwało nim pośród pościeli go znalazłam. Niemniej usłyszałam kilka pytań kobiety prowadzącej do bohaterki – Gwiazdy pośrodku:
– Przyjrzyj się penisom, który ci się najbardziej podoba? –

– Masz do wyboru.

A kabin pięć. W różnych kolorach. Apropos penisa, nigdy nie słyszałam tak wielu określeń jakie tam padały. Zapewne synonimy.
Kobieta ubrana. Podchodzi do kabin i schylając się lustruje. Jakby wybierała w sklepie kiełbaski. Prowadząca mówi:
– Zasłony w górę.
I widzę dorodne ptaki. Stópki, nóżki…męskie ciała do pasa. Choć jeden przerastał normą wyobraźnię.
Wow! Tak sobie na pierwszy rzut oka pomyślałam. Odruch!
Trzymając pilota w ręku postanowiłam patrzeć. Skorzystałam, że byłam sama w domu.
Dojrzała kobieta podchodzi do każdego z osobna. I komentuje. Koneserka. Bo ja takich doznań nie potrafiłabym tak uargumentować jak ona. A języczek jej wyciągnięty był potwierdzeniem moich dedukcji.
Zabawa polegała na odstrzale panów i wiadomo właścicieli ptaków. By pozostał na końcu jeden.
Potem była kolej na odsłonę reszty ciała do głowy, a potem całej postaci. Wiadomo gołej. Pytań i odpowiedzi bez liku.
Jaki lubisz tors, ramiona…Eh, …
Po odstrzale kilku ptaków na scenie zostaje dwóch, a Gwiazda idzie się rozebrać do rosołu. Staje przed nimi niczym Ewa i wybiera swego Adama. Choć Adaś miał listek. A z taką chucią powinna dostać bonus na dwóch.
.
Ona i jej wybranek mają być parą na poznanie się. Jak w biurze matrymonialnym. Tylko tam zaczynają od zdjęcia.

Potem pokazano kadry ich spotkania w jakiejś knajpce. Byli ubrani. Choć gdyby nie to, to Gwiazdę bym poznała, ale pana po ptaszku nie.
Tyle ptactwa to całe moje dotychczasowe życie nie widziałam.

Wow, wow…pomyślałam. Odwaga, kasa czy potrzeba zaistnienia?

Powaliły mnie komentarze tych którzy odpadli:
– Nowe doświadczenie.
– Podbudowało to moją wartość.
Nie rozumiem i nigdy do mnie nie dotrze, choć nie jestem dewotką.
– Ludzie co z moraliami. Co z wami!!!!
Po to by się poznać rozpoczynacie od jądra? Dosłownego!
A potem mówicie o spojrzeniu?
Przecież to najpiękniejsze zaczynać od spojrzenia, barwy głosu, gestu. Usłyszenia tego co!!! ma się do powiedzenia, a potem rosół i to z odpowiednią ilością dodatków jak jarzyn.
A tam panowie stojący nago musieli odezwać się ( i to na samym końcu) by kobieta usłyszała barwę głosu. Wyglądali jak psy, którym kazano zaszczekać by potem móc z suczką wyjść i zamerdać ogonem.
To po co się ubierali, pomyślałam – mogli nago wyjść ze studia. W końcu i tak ich masy widziały. Dołączyliby do bardziej popędliwych psiaków w parku. Bo ja nie zobaczyłabym różnicy.
Jestem zniesmaczona, choć nie powinno mnie już nic dziwić.
Ale gdyby nie było popytu nie byłoby podaży. Ta sama zasada w prostytucji. Sprzedajemy siebie tanio, bez względu ile za ten program dają.

 


Lena Maria T.

 

 

—————————————————————————-

2 Komentarze

  1. ……oj moja kochana zono,to wystarczylo kilka dni bez meza a Ty takie rzeczy ogladasz,
    ……bardzo dobry ten kawalek prozy….GRATULUJE……

    1. Ha…ha…łudziłam się, że tego nie zobaczysz. Oczy z orbit Piotr:))) Ale nie zazdrościłam bohaterce, wszystko co potrzebuję mam:))))

Odpowiedz

seventeen + seventeen =