Proza

Archiwum

Nocne loty

Nocne loty

 

Był sobie ptak. O nieprzeciętnym uroku. Zdawał sobie z tego sprawę  *

12645247_1732889083610273_1934038612625268410_n

i często wykorzystywał. Zalotnie krążył wokół innych. Te zauroczone

dobijały do niego podczas lotu. Robiło się ciasno. Mimo licznego

stada nie było w nim tego jedynego, którym by się mógł zachwycić.

On chciał wyżej i wyżej. Doszedł do takiej wysokości, że nikt mu

nie dorównywał. W końcu został sam. Po czasie samotność zaczęła

doskwierać. Rzewnie patrzył na inne ptaki. Widział ich pełne gniazda.

Niespełnienie rozrywało mu serce. Kiedyś poczuł wyjątkowej jasności

blask i usłyszał głos:

– Spełnię twoje marzenie lecz odbiorę ci coś, czy zgadzasz się? –

– Tak, bez względu co by to nie było – odparł ptak.

I tak się stało.

Po czasie miał swoje gniazdo. Zapełniło się. Z czułością ogrzewał swoje

potomstwo. Wówczas nie myślał o wysokich lotach. Czasem nad gniazdem

zataczał koło. Ale nisko, by mieć w zasięgu wzroku pisklęta.

– Teraz przypominam kurę – mówił do siebie.

Nadszedł jednak czas, kiedy gniazdo zostało puste. Jego wielkość

przerażała, bo starczał mu kawałeczek. Samotność drążyła ból…tęsknoty

za lotami. Tak dawno nie latał.

– Tak, przypominam kurę na płocie, nie odważę się, tam wysoko zginę – użalał się nad sobą.

Łzy lepiły skrzydła. W legowiska zrobił się dół. Zapadał się pod ciężarem bólu jego serca.

– Co ze mnie za ptak ? – użalał się skrycie –

– Ile bym dał, by choć raz unieść się pod firmament, poczuć bryzę, a potem już mogę na zawsze osiąść –

 

Nagle poczuł jasność światła, znał ją. I znów usłyszał znany głos:

– Zdałeś egzamin, był próbą, więc, obdaruję cię kolejnym darem,

kiedy będziesz mieć ochotę na loty, zamknij oczy, lecz nie zwierzaj się nikomu –

I tak się stało. Co noc zamykał oczy i szybował pośród gwiazd.

Raz po raz wykrzykując:

– Tak, warto było !

A inni go widzieli – tak jak chcieli.

Zmęczonego, z poszatkowanymi przez ząb czasu piórami, leżącymi nieopodal gniazda…

 

Lena Maria T.

0 Komentarze