Proza

Archiwum

Pendolino czy zwykły …/

…skrawki refleksji /wyróżniony w Kształtach Słów dnia 05.04.2016. …/ dziękuję:)

* * *


Każdy z nas prędzej czy później musi odejść. Gdzie? Dokąd?
Kto to wie…
Wierzący odpowie:
– na spotkanie z Panem. Innych odpowiedzi będą różne. Reinkarnacja, nicość – proch i koniec. Ja natomiast ostatnio rozmyślam (choć nie spieszy mi się) nad odpowiedzią na pytanie:
– czy wolałabyś nagle, znienacka, czy wiedzieć.
Wiadomo, kiedy, nikt nie wie, ale w niedługim czasie np. choroba nieuleczalna. Nagle – byłoby wygodne. Szok dla bliskich. Problemy z głowy. Ale moja wola byłaby najmniej ważna. A pozostawienie po sobie nieuregulowanych spraw mało honorowe. W drugim przypadku cierpienie, a bólu się boję. Litość rodziny, otoczenia. Morze łez, niekoniecznie szczerych. Trudne rozmowy z dziećmi, mężem. Kwestia kredytu, podziału majątku, pożegnania. I chyba najgorsze – świadomość. Dochodzi do tego strach, pomimo, iż mówię, że nie obawiam się śmierci, to jak w istocie tych ostatnich chwil bywa – nie wiem. Obawa też boli.

No właśnie – gdzie? Zadaję to pytanie często, stojąc przy nagrobku męża. A kończę stwierdzeniem:
– Tobie to dobrze, zostawiałeś mnie z dziećmi i problemami.

Doświadczyłam szybkiego odejścia bliskiej osoby i tylko dlatego wolałabym to drugie. Nie chciałabym oprócz oczywistego bólu
pozostawić kochanych osób z nadbagażem…

*Lena Maria T.

0 Komentarze