Wiersze

Archiwum

popołudniowy spacer

przeskakuję kamień po kamieniu

bez znaczenia na ich ostrość-byle dalej                                                                              *

zdj. z int.
zdj. z int.

nie stąpam po miękkim podłożu

nie zaufam-mogąc ugrząźć

żegnam kolejne lato

dźwięk szeleszczących opadłych złotych liści

kolejną kartką kalendarza

zerwaną ciepłym podmuchem wiatru

ktoś rzuca kamykami do rzeczki

próbuje robić kaczki

podaję płaski kamyk;

…taki “przydeptany” najdalej odbija się i musisz … zgiąć kolana

 

 

0 Komentarze

Odpowiedz

8 − five =