Proza

Archiwum

Przestawienie przestępnego

 

Przestawienie przestępnego


Coraz częściej zapominam w sprawach bieżących. Idę do pokoju po coś. Przystaję na dywanie i kręcę się w kółko.
– Po co tutaj przyszłam? – mówię do siebie.

Ale coraz częściej nagle, znikąd powraca przeszłość. Widzę kadry zdarzeń, które miały lata temu miejsce. Widzę polanę konwalii i tatę trzymającego mnie za rękę. Czuję ten zapach. Widzę męża który po niedzielnym śniadaniu łapie mnie za rękę i wyciąga przed dom by pokazać nasze żonkile, krokusy. Które po raz pierwszy zakwitły w naszym ogrodzie. Widzę rozsypane klocki Lego. Widzę matkę zalaną łzami, bujającą się na fotelu i mamroczącą:
– dlaczego moje dziecko.
Widzę siebie i synów z koszyczkami pełnymi malowanych jajek. I czuję ziąb smaganego deszczu ze śniegiem po twarzy.
Za oknem śpiewa ptak. Przedwiośnia trel. Wydaje mi się, że już to słyszałam. I też czułam to samo rześkie powietrze na policzkach.
Deja vu?
Przez szybę dojrzałam pierwsze żonkile, krokusy. Słońce przebiło się po krótkim deszczu. Stoję w sypialni.
– Po co przyszłam?
Nagle dobiega głos:
– kochanie za pół godziny wychodzimy.
Spojrzałam na tarczę zegara po babci. Wskazówki przystanęły. Zsynchronizowałam się z nimi? Ktokolwiek, cokolwiek to sprawia jestem wdzięczna. Wzrok przysiadł na kartce kalendarza. Pierwszy marca.
– Jak ten czas leci. Mówią, że w marcu jak w garncu.
I coś w tym jest! Za oknem znów deszcz i raz po raz śnieg…

 

Lena Maria T.

0 Komentarze

Odpowiedz

2 × five =