Wiersze

Archiwum

Przyjazny wiatr

 

Przyjazny wiatr

 

Płynęłam  plecami do steru.

Pędziłam na oślep bez wioseł.

Popłynę by przechować jak najwięcej.

Tego co mijam. Nadam tempo.

 

Już nie chcę dorównywać cudzym łodziom.

Ścierać wodę z chluśnięć podczas omijania.

 

Płynę zraszając spierzchnięte usta.

Powoli spijam krople porannej rosy.

Nadmiar wilgoci wystawiam na słońce.

I wreszcie przyjazny wiatr.


93638570_567821243838818_215826732303777792_o.jpg obraz Henriego Lebasque

 

 

 

 

 

 

                                                                   

 

 

 


 

0 Komentarze

Odpowiedz

eight − eight =