Proza

Archiwum

Samozwańców czy cierniowa?

 

 

shutterstock_556532764-001

.

 

 

 

Samozwańców czy cierniowa? 

 

Tak wiele piszemy w trwodze lub w formie satyry o koronie. Padają stwierdzenia o pocałunkach w maskach. O spółkowaniu czy bezpieczne, o podaniu dłoni.
– A jakie ono było dotychczas?
Od lat straciło na wartości.
Tych masek nie było widać!!! A bakteria – zaraza się rozwijała. Jak gdybyśmy się bali człowieczeństwa.

Podawaliśmy przykłady zwierząt dbających o siebie przy kontrastach ludzkich posunięć . Ohydnych. Gardziliśmy normalnością. Normalnością bycia ludzkim. Nagle boimy się zejścia skutkiem wirusa.
Podawane dłonie miały więcej zarazy niż ta bakteria.
Tak wielu w kontaktach z bliska umierało. Rzecz jasna nie ciałem. Choć niejeden sam nakrył korcem swoje światło życia skutkiem błędnego zaufania cudzej dłoni.
Jak wiele pocałunków zainfekowało organizm złudną obietnicą.
Ileż to obcowań cielesnych było warte ciała dziś zasłanianego białym prześcieradłem, bo płucom zabrakło tlenu.
W postach poczytałam by w okresie kwarantanny przypomnieć sobie, że mamy dzieci. Właśnie!!!
Czy to nie jest czas na nasze przebudzenie się?

Jest okres drogi krzyżowej dla wierzących. Na dziś mało miejsca nawet gdyby ktokolwiek chciał zajrzeć do świątyni. Nawet gdyby ktoś chciał tam błagać o życie bliskiej osoby z pozytywnym wynikiem. Selekcja…tam 50 sztuk.
– A gdzie indziej? – selekcja również będzie…ale i kryteria zakwalifikowania się do szczęśliwców inne.
Choć nikt nie musi być wierzącym by być dobrym człowiekiem.
– Czy mamy jeszcze czas? – Na zmiany. Czy to ostateczne upomnienie. Bo następnego już nie będzie.

Padają propozycje czytania książek. Na pierwszy rzut leci Dżuma Alberta Camus”a. Repeat…a ilu ją w ogóle czytało? Większość zna z ekranizacji.

Robimy zapasy żywnościowe. A może to na doświadczenie że miliony umierają z głodu skutkiem celowej polityki Samozwańców, a my nie szanujemy.
Tak wiele żartów o papierze toaletowym. W sumie z naszą jakością to najbardziej pasujący w tej tragedii artykuł.
Towar dostosowany do postaci. Głównej postaci którą jak przy rzucie kostką może paść jako kolejna ofiara.
Boimy się o życie. Ale nie dbamy o nie.

Tunele czasoprzestrzeni uchylają wloty. Zaczynamy czuć pierwsze powiewy…
I zasadnicze pytanie – kto tą kostką rzuca? –

czy na pewno to tylko chciwa ludzka ręka z Koroną Świata na głowie? (Samozwaniec)

– czy inna ta z cierniem…

 

.Lena Maria T.

 

 

———————————————————————————————-

 

0 Komentarze

Odpowiedz

15 + 19 =