Proza

Archiwum

Uśmiechu nie powinno się przerysować

Wprawdzie śniegu nie ma, ale srogi mróz. Policzki zdrętwiały. Zastanawiam się czy będę mogła się uśmiechnąć, bo mięśnie sztywne. Chyba nie zniekształciło mi twarzy, pomyślałam

zdj. z int.
zdj. z int.

dotykając policzków równie zmarzniętymi palcami. Mimo rękawiczek. Najwyżej mój uśmiech będzie powściągliwy. Tak właściwie, to jedyne co mi dobrze wychodzi. To uśmiech, kamuflujący stan faktycznego wnętrza, bo uważam, że to co czuję jest tylko moje. Wywnętrzam się nielicznym, czyli tym, którym chcę. Śmiać powinnam się z dobrego kawału lub sytuacyjnej chwili. A stosownie uśmiechać się przy przywitaniu.
Pogodna twarz jest walorem. Lubię uśmiechnięte twarze. Nieprzerysowane, bo stają się wówczas niewiarygodne. A powściągliwe uśmiechy zawsze mnie intrygowały. Swoją tajemniczością. Wiedział to już Leonardo da Vinci. Do dziś zatrzymują się nad jego obrazem.Za życia mamy w mimice twarzy atrybut, ale … jak na ironię po śmierci również, bo leżąc w pozycji horyzontalnej również serwujemy uśmiechem pełnym tajemnicy……..

 

Lena Maria T.

 

0 Komentarze

Odpowiedz

2 − two =