Proza

Archiwum

Zaczarowane dzwoneczki

 

 

Zaczarowane dzwoneczki

 

Z porami roku mam wiele skojarzeń. Najbardziej kocham jesień, może dlatego,konwalie że wówczas prawdziwie pokochałam, od ołtarza do zamknięcia wieka trumny i nadal…

Ale innym porom roku nic nie brakuje.
Wiosnę kojarzę z sukienką z motywem konwalii.Taką dostałam już w wieku pięciu lat. Czekała na mnie do ukończenia przeze mnie pierwszej klasy. To były czasy, kiedy niczego nie było. Więc, tym bardziej ceniłam. A, że dużo czytałam wyobrażałam sobie, że pójdę na bal, jak te księżniczki. Była z tiulu przeźroczystego z aksamitnym (biało – srebrzystym nalotem) motywem konwalii. Do tego rękawiczki z tym samym wzorem, na grzbiecie dłoni. Długie blond włosy ozdobione wiankiem z mirty i książeczka z pozłacanym grawerem. Do dzisiaj wzdycham patrząc na zdjęcia. Nie omyliłam się, przeżywałam bardzo ten dzień, a szczegóły pamiętam do dziś. Przeżywałam nie tylko ze względu na fakt posiadania sukienki. Do dzisiaj widzę tatę podnoszącego mnie, mówiącego – moja mała księżniczka. Zmarł młodo, może dlatego to wspomnienie cieplejsze. W detalach zapamiętane. To on uczył mnie czytać, malować. To on przynosił latarkę, bo wiedział, że pod kołderką kończę czytać bajkę. Mama zaś rygorystycznie wyłączała lampę. Pamiętam, gdy po raz pierwszy pokazał mi za domem polanę konwalii, a z drugiej strony polanę poziomek leśnych. Nam dzieciom nie wolno było samym tam chodzić. Był to początek ogromnego lasu. Zerwał konwalię i kazał powąchać. Potem zapytał co mi przypomina…wiadomo, odpowiedziałam – dzwoneczek wróżki leśnej. Po latach dowiedziałam się, że zamówił tę komunijną sukienkę specjalnie dla mnie (jego kolega z żoną wyjechali za granicę).
I tak wiosnę kojarzę z czymś niesamowitym dla mnie, bo tata wpajał mi piękno. Był wyjątkowo wrażliwy.
A ja, że byłam pojętną uczennicą, chcąc też pokazać piękno, coś wyjątkowego, na krótko przed maturą, właśnie tam zaprosiłam na spacer mojego chłopaka. I tam mnie pierwszy raz pocałował . Chyba wróżki dzwoneczków wysłuchały, bo został moim mężem. Często dostawałam od niego konwalie, a że mam urodziny w grudniu to zamienił konwalie na frezje. Też pięknie pachnące, a co najistotniejsze – też z wróżkami krążącymi bezustannie

Lena Maria T.

0 Komentarze

Odpowiedz

thirteen + 2 =