...

Archiwum

Jeden z moich wierszy z ROCZNIKA SATYRYCZNEGO Świństewka 18+

 

 

 

Jak dobrze mieć sąsiada

– Panie Karolu z kranu mi kapie

i karnisz zwisa z jednej strony –

– Dobrze, zobaczę tylko zadzwonię,

że się spóźnię. Do żony –

A, że chłopina interesujący,

przewidziała chwile gorące.

Podciągnęła obcisłą trykotkę,

uwydatniając piersi słodkie.

Były słusznego rozmiaru cztery.

– I jak tu robić do jasnej cholery! –

W rozporku się gotuje.

Pot po plecach się leje.

Z rąk klucze wypadają

Ona wciąż nachylona.

Piersi same do rąk wpadają.

– Ojej, już nie kapie – rzecze.

Ma pan złote rączki sąsiedzie!

– Jeszcze karnisz, jeden kołek –

Przyniosła drabinę.

Po jej szczeblach do sufitu się wspina.

I seksowny tyłeczek wypina.

– Tego nawet mnich nie wytrzyma!

Ona ma czerwone stringi.

Tylko sznurki i nic!

I tak użył kołka na już.

Ot, tak hyc!

Do przodu. Do tyłu. I w koło.

– Jak ja lubię takie fuchy, bez podatku.

Z bonusem w zadatku.

I z kranu już nie kapie.

I karnisz prawidłowo zawieszony.

Tylko szczebel  lekko nadwyrężony.

 

 

 

 

 


 

0 Komentarze